
Tym właśnie wpisem o nazwie pokrywającej się z tytułem całego bloga chciałbym rozpocząć swoją blogo-przygodę i przywitać się z Tobą drogi czytelniku. O ile jakiś czytelnik zechce czytać to co urodziło się już jakiś czas temu w mojej głowie a co postanowiłem przelać na karty tej „wirtualnej księgi”.
Skąd pomysł na uzewnętrznienie się w takiej właśnie formie? A wziął się on podczas jednej z nieprzespanych nocy po przegranym meczu w Lidze Międzyokręgowej, w której ma okazję rywalizować mój obecny klub – GKS Dopiewo. Problem z zaśnięciem wynikał z przepływu miliona myśli na sekundę. Analiza gry naszego zespołu, błędów popełnionych przy straconych bramkach, niewykorzystanych sytuacji, mojej postawy w całym spotkaniu, pracy trójki sędziowskiej, która w pewnych aspektach pozostawiała wiele do życzenia. Za każdym razem kiedy mówiłem do siebie „dobra skończ już myśleć, idź spać!” przychodziła do głowy kolejna myśl i tak praktycznie przez całą noc. Zawsze tak mam po przegranych meczach.
Mam 32 lata na karku. Przeszło 22 z nich spędziłem na piłkarskich boiskach. Przeżyłem wszystko – triumfy, bolesne porażki, awanse, spadki, okresy wysokiej formy, ale także fatalnej gry z mojej strony. Można powiedzieć, że były w moim sportowym życiu o wiele bardziej emocjonujące momenty, a ja po tylu latach nadal przeżywam mecze i to na jakim poziomie? 6 poziomie rozgrywkowym w Polsce? Ale tak to już ze mną jest. Zawsze podchodziłem do swoich obowiązków piłkarskich na 100% – bez względu czy był to poziom grup juniorskich Warty Poznań, III ligi seniorskie czy obecnie Ligi Międzyokręgowej. Zawsze piłka nożna odgrywała w moim życiu kluczową rolę. Nie ukrywam, że mój charakter, usposobienie, podejście do życia w ogromnym stopniu zostało ukształtowane właśnie przez piłkę nożną. Kiedy masz do czynienia z „kopaną” praktycznie codziennie przez 2/3 swojego życia to nie może być inaczej.
Cały czas zastanawiam się po co właściwie zabieram się za pisanie? Ale im bardziej o tym myślę, tym więcej powodów odnajduje.
Po pierwsze to o czym już wspomniałem – może jak zacznę pisać o tym co myślę o piłce będę lepiej spał, bo zamiast myśleć, będę przelewał to na „elektroniczny papier”.
Po drugie – chyba podświadomość robi swoje i wewnętrznie gdzieś czuję, że mój czas zawodniczy powoli dobiega końca, a jak już ten moment nastąpi to w tym moim „życiowym torcie” dość spory kawałek pozostanie pusty. Z piłką pewnie nigdy się nie rozstanę bo jestem trenerem z licencją UEFA B, prowadzę zespół młodzieżowy Orlika E1, jestem koordynatorem Akademii Piłkarskiej GKS Dopiewo, wspieram klub w działaniach organizacyjnych, a moja firma dodatkowo wykonuje różnego rodzaju zlecenia z zakresu marketingu i reklamy dla klubów piłkarskich z naszego, wielkopolskiego regionu. Więc piłki, tak czy siak będzie nadal w moim życiu dużo. Ale to już nie to samo. To tak jak za dzieciaka nie lubiłem oglądać meczy w TV bo zawsze powtarzałem, że zdecydowanie bardziej wolę sam grać na boisku. Tak będzie zapewne i w tym przypadku. Trenerka, koordynacja Akademii, praca na rzecz piłki nożnej – wszystko ładnie, pięknie, ale to już nie będzie gra. Więc może blog poświęcony temu co w piłce przeżyłem w jakimś stopniu pokryje tą powstałą pustkę.
Po trzecie – pomimo, iż zawsze byłem umysłem ścisłym, dzięki czemu nie miałem problemu z ukończeniem uczelni technicznej jaką jest Politechnika Poznańska, to co jakiś czas wspominałem słowa mojego polonisty z liceum Pana Profesora Romulada Melerowicza (którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam), który zawsze powtarzał „zdolny jesteś, ale leniwy jak mało kto”. I było w tym 100% racji. Nigdy przedmiotów humanistycznych nie traktowałem poważnie i nigdy się do nich jakoś specjalnie nie przykładałem, a zawsze radziłem sobie z nimi bardzo dobrze. Chcielibyście zobaczyć minę Profesora Melerowicza, który zobaczył wynik mojej matury z „polaka”, bo nieoczekiwanie zdałem ją na rewelacyjnym poziomie. I chyba nadszedł czas, żeby umiejętność pisania jaką niewątpliwie zawsze miałem, a której nie do końca lubiłem, wykorzystać w taki właśnie sposób.
Po czwarte – umysł ludzki jest ulotny. Słowa zapisane zawsze pamiętają więcej niż głowa. A z każdym kolejnym rokiem wspomnienia z mojego małego piłkarskiego świata zaczną powoli zanikać. Chciałbym aby jak najwięcej z nich zostało zapisanych, abym mógł kiedyś powiedzieć wnukom – „słuchajcie, Wasz dziadek grał kiedyś w piłkę, jak chcecie poczytać jak to wyglądało w moich czasach przeczytajcie moje internetowe wypociny”.
Po piąte – chciałbym pisać o wszystkim co związane z piłką. O wpływie tego sportu na moje życie, na moich bliskich, moją rodzinę, przyjaciół. Chciałbym w tym miejscu poświęcić każdemu z tych ludzi, którzy przechodzili lub nadal przechodzą ze mną przez piłkarską przygodę choćby fragment swoich wpisów. Chciałbym, aby była to pewnego rodzaju forma podziękowań, przeproszeń za te wspólne chwile. Chwile, które nie zawsze są łatwe, a uwierzcie mi, że są ludzie którzy przez większość (a niektórzy nawet przez całość) piłkarskiego rozdziału mojego życia ze mną są.
Nie chcę zachęcać Was, którzy trafiliście już na ten pierwszy wpis bloga do regularnego śledzenia tego co tutaj się pojawi. Bo tak jak wspomniałem już kawałek wcześniej i może będę w tym momencie bardzo samolubny – ale ten blog jest przede wszystkim dla mnie. Czuję, że tego potrzebuję, więc zaczynam pisać. Jeżeli jednak zostaniecie ze mną i będziecie śledzić to co tutaj będzie powstawało i się tworzyło to gwarantuję, że wielu z Was odnajdzie siebie w tych wpisach. Będą wspominki, anegdoty, historie, ale także moje opinie na różne tematy związane z futbolem. Futbolem nie na tym najwyższym poziomie, ale na tym naszym – regionalnym, bo tak naprawdę nigdy poza poziom regionalny nie wyszedłem. Uznaję to jednak za atut, gdyż mam nadzieję, że właśnie to co napiszę będzie dla Was bliższe niż np. piłkarskie spowiedzi w wydaniach książkowych największych gwiazd polskiego i światowego futbolu.
Z piłkarskimi pozdrowieniami,
Ratay
4 Komentarze
Będę śledzić 🙂 a w czerwcu napiszesz o awansie swojej drużyny 😀
Mam nadzieję, że drużyna zrobi wszystko, abym post związany z awansem także pojawił się na tym blogu 🙂
Ratay jestem mile zaskoczony
Powodzonka w pisaniu tego bloga.?
Dzięki Zimol. Mam nadzieję, że publikowane treści będą Was interesować.