

Czym jest wślizg?
Zgodnie z definicją jaką prezentuje nam wikisłownik (https://pl.wiktionary.org) wślizg jest to:
w piłce nożnej, manewr mający na celu odebranie piłki przeciwnikowi, polegający na wykonaniu po murawie ruchu ślizgowego nogami w kierunku piłki.
Ja bym w tej definicji zmodyfikował słowo „manewr” na inne bardziej odpowiadające czynnikowi ludzkiemu, a więc na „działanie”. Manewry może wykonywać np. samolot, a człowiek, w tym przypadku zawodnik podejmuje działanie mające na celu odebranie piłki przeciwnikowi. Dodałbym także słowo skuteczny odbiór piłki, a więc moja pełna definicja „wślizgu” brzmiała by tak:
Wślizg jest to działanie wykorzystywane w piłce nożnej przez zawodnika w celu skutecznego odbioru piłki przeciwnikowi poprzez wykonanie po murawie ruchu ślizgowego nogami w kierunku piłki.
Zastanowił bym się jeszcze nad liczbą mnogą w odniesieniu do nóg, żeby wyeliminować skojarzenie z klasycznymi „sankami piłkarskimi”, ale uznaję, że noga ugięta pod ciałem zawodnika wykonującego wślizg także wykonuje ruch ślizgowy po murawie, stąd liczba mnoga jest tutaj uzasadniona.
Zauważmy zatem, że podstawą wślizgu, nie jest jak niektórzy w środowisku piłkarskim twierdzą – „jeżdżenia na dupie”, czy też (i tu może będę nieco wulgarny, ale wszyscy dobrze wiemy, że wulgaryzmy w środowisku piłkarskim, szczególnie na poziomie seniorskim są czymś powszechnym) „wjebanie się w nogi przeciwnika”, tylko ODEBRANIE PIŁKI PRZECIWNIKOWI.
Wślizg jest jednym z elementów gry w piłkę nożną. Podobnie jak gra głową, podanie piłki po podłożu, podanie diagonalne, uderzenie prostym podbiciem itd. Elementem, w mojej opinii jednym z trudniejszych do opanowania i nie mówię tu o klasycznym „jeżdżeniu na dupie” tylko właśnie o elemencie, którego celem jest skuteczny odbiór piłki przeciwnikowi.
Pewnie większość z zawodników i trenerów nie zgodzi się ze mną i powie, że co jest trudnego w robieniu wślizgów, ale jako zawodnik uprawiający dyscyplinę jaką jest piłka nożna od ponad 22 lat mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z najtrudniejszych elementów piłkarskich, który przez wielu wykonywany jest źle co stanowi zagrożenie szczególnie dla nóg przeciwników.
Część trenerów, z którymi miałem
okazję współpracować uznawała nawet, że wślizg jest oznaką słabości zawodnika i
nie powinien być używany w ogóle podczas gry. Jedną z takich tez wysuwał trener
będący wielkim fanem Chelsea, który nigdy nie pozwolił powiedzieć złego słowa
na The Blues. Po usłyszeniu sentencji dotyczącej wślizgu jako oznaki słabości
postanowiłem zobaczyć w TV mecz Chelsea przeciwko bodajże Liverpoolowi, w
którym to zacząłem liczyć ilość wykonywanych wślizgów przez zawodników obu
zespołów. Kiedy licznik przekroczył 30 takich zdarzeń i to przed końcem
pierwszej połowy przestałem liczyć dalej, a na kolejnym treningu zapytałem się
Trenera co myśli o ilości wślizgów w ostatnim meczu jego ukochanego zespołu?
Uzyskałem lakoniczną odpowiedź: to jest Premier League, inna liga, inne zespoły,
to nie to samo co u nas w niższych ligach…
Oczywiście zgodzę się, że w Premier League jest nieco inaczej. Wślizg jest drugim po bramce najbardziej oklaskiwanym przez trybuny w Anglii zagraniem. Ale czy przez to w PL jest to „działanie” inne niż w naszych regionalnych ligach? Czy u nas jest to oznaka słabości a tam coś wyjątkowego za co oklaskuje się zawodników? Czyż nie jest tak, że w Dopiewie Pan Mietek, w Buku Pan Zdzisiek, a w Kobylnicy Pan Wiesiu widząc zawodników swojego ukochanego klubu jeżdżących na dupie, wydziera się w okrzykach radości i zadowolenia w niebogłosy bo przecież chłopaki zapierdalają, walczą i gryzą trawę, zyskując tym coraz większy szacunek lokalnej społeczności kibiców? Oczywiście, że jest tak i nie ma znaczenia czy jest to Liga Angielska, Hiszpańska czy Liga Okręgowa w Polsce – wślizg zawsze będzie oklaskiwany przez kibiców.
Jaka jest zatem różnica? I tutaj ponownie przychodzi z pomocą definicja wślizgu, a mianowicie chodzi o tą skuteczność odbioru piłki. Im niższa liga, tym element wślizgu gorzej opanowany przez zawodników, którzy bardzo często wykonują go właśnie pod tzw. publiczkę byle tylko zrobić. Zawodnicy z przytoczonego przykładu, a więc z Premier League mają wślizg opanowany do perfekcji i większość z zagrań tego typu kończy się skutecznym odbiorem piłki (oczywiście nie wszystkie, ale taki już urok piłkarskiego rzemiosła).
Powrócę zatem ponownie do skomplikowania elementu wślizgu. Ponownie wytoczę działo i napiszę, że jest to jeden z najtrudniejszych elementów gry w piłkę nożną, a dlaczego? I tutaj pytanie do zawodników? Czy mieliście trenera, który przeprowadzał z Wami trening tego elementu? Ja odpowiem sam za siebie – ja miałem i to w okresie zimowym na hali… Brzmi dziwnie? Bo jest dziwne. Śliski materac na ziemi, obwód w formie strumienia i wspomniany materac jako jeden z elementów tegoż strumienia. Wykonując różne ćwiczenia mieliśmy na jednym odcinku brać rozbieg, padać w pozycji wślizgowej na materac, który sunął kilka metrów po hali. Widzicie w tym sens? Bo ja nie! Drugi przypadek był już na boisku z murawą, ale raczej w formie zabawowej niż treningowej. Po prostu mokra murawa, gwizdek trenera, cały zespół rusza biegiem a na drugi gwizdek jazda na dupie i tak kilka razy. Fajne? Pewnie, że fajne. Cieszyło? Pewnie, że cieszyło. Ale czy któryś z zawodników nauczył się prawidłowego wykonywania tego elementu? Wątpię.
Także problemem jaki widzę, jest brak lub niewielka ilość ćwiczeń pozwalających uczyć a później doskonalić grę wślizgiem. Bo powiedzcie mi czy jakbyśmy uczyli gry wślizgiem stosując dużą liczbę powtórzeń podobnie jak w przypadku podań po podłożu, uderzeń prostym podbiciem itd. co katowane jest na treningach technicznych na poziomach młodzieżowych to czy zawodnicy potrafili by skutecznie wykonywać element wślizgu? Jestem pewien, że tak!
Odniosę teraz cały powyższy wywód do mojej osoby. Mnie także nikt nie uczył wykonywania wślizgów (po za wspomnianymi przypadkami, które nie miały w mojej opinii żadnego znaczenia w opanowywaniu tego elementu). Ze stosowania wślizgów byłem już rozpoznawany w czasach gry w grupach młodzieżowych Warty Poznań. Przyznaję, że wielokrotnie w początkowym okresie przygody z piłką nadużywałem tego zagrania, bo po prostu mi się podobało. Miałem wrażenie, że podoba się innym, że sprawia, że rosnę w oczach trenerów, kibiców i innych zawodników w drużynie. Wiedziałem, jednak, że w wielu sytuacjach mogłem tego zagrania uniknąć i odebrać piłkę przeciwnikowi w klasyczny sposób. Zawsze byłem zawodnikiem przykładającym się do swoich obowiązków piłkarskich na 100%. Wychodząc na boisku lubiłem walczyć od pierwszej do ostatniej minuty, a moje wślizgi pozwalały mi tą moją waleczność budować dodatkowo (no bo przecież jak jeździ na dupie to walczy jak nikt inny). Takie działania z mojej strony mają jednak olbrzymi wpływ na obecną sytuację. Przez to, że element wślizgu wykonałem pewnie w swojej przygodzie setki (jak nie tysiące) razy, będąc w różnych pozycjach wyjściowych, w różnych ustawieniach względem piłki i przeciwnika, grając w różnych warunkach atmosferycznych itd. opanowałem ten element w moim mniemaniu i przełożeniu na poziom na jakim gram w sposób bliski perfekcji. Wiadomo, nigdy nie byłem i nie będę Varanem (nie jestem fanem Realu, ale akurat uważam tego zawodnika za najlepszego z reprezentantów pozycji środkowego obrońcy na świecie), ale myślę, że akurat ten element piłkarskiego rzemiosła opanowałem w takim stopniu w jakim chciałbym opanować pozostałe. A więc w mojej opinii nie ma możliwości wytrenowania tego elementu w jednostkach treningowych (przynajmniej nie spotkałem się z takimi planami treningowymi/być może kiedyś sam zajmę się opracowaniem takich jednostek – hahahah J), tylko poprzez doświadczenie i wielokrotność powtórzeń wykonywanych podczas meczy.
Biorąc na rozkład zagranie wślizgiem zobaczcie na ile elementów należy zwrócić uwagę:
Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka elementów, ale zobaczcie ile aspektów z jak wielu obszarów wykorzystuje element wślizgu? Zawodnik, który chce dobrze grać wślizgiem (a więc skutecznie odbierać tym zagraniem piłkę przeciwnikowi) musi zatem być bardzo sprawny w ujęciu ogólnym, mieć wysoko rozwinięte zdolności percepcji i antycypacji, a także szybko podejmować decyzje boiskowe. Jednak nadal będę twardo stał murem za teorią, że większość tych cech wymaga doświadczenia boiskowego, które zyskać można tylko poprzez ilość rozegranych meczy.
Czy zatem zawodnicy, którzy opanowali ten element do perfekcji mogą być określani jako słabi? Bo przecież wślizg jest oznaką słabości (według niektórych)? Zgadzam się, że zagranie wślizgiem stosowane jest zazwyczaj w sytuacjach boiskowych, podczas których doszło do popełnienia błędu (złe ustawienie, spóźniona reakcji itd.) lub niwelując swoje braki w innych aspektach np. szybkościowych? Ale czy umiejętność wykonania skutecznego wślizgu w celu naprawy błędu (swojego lub kompana z drużyny) lub nadrobienia braków w innych aspektach umiejętności piłkarskich jest oznaką słabości danego zawodnika i powinna być piętnowana przez trenerów? Moje zdanie w tym aspekcie znacie – pytanie jakie są Wasze opinie?

Brutalność gry wślizgiem
Mówiąc o wślizgu chciałbym także odnieść się do kwestii zagrożeń jakie za sobą niesie to zagranie. Wszyscy dobrze wiemy, że piłka nożna jest grą kontaktową, a ryzyko kontuzji jest spore. Każdy element gry w piłkę nożną powinien być nastawiony na „skuteczność”, czyli dokładne wykonanie podania do partnera, strzał zakończony golem, skuteczny odbiór piłki bez faulu i robienia krzywdy przeciwnikowi. Niestety tak się nie da, bo taki jest niestety ten sport. Krzywdę przeciwnikowi można zrobić skacząc do głowy i trafiając go z łokcia (poprzez naturalne ułożenie rąk jakie wymaga wyskok do piłki i koordynacja podczas upadania), odbierając piłkę poprzez np. nadepnięcie na stopę, walkę o piłkę na średniej wysokości poprzez przypadkową nakładkę lub poprzez NIESKUTECZNY wślizg. Bo wślizg zakończony faulem nie jest zagraniem skutecznym, a więc wykonanym w sposób błędnie.
Skalpel w ręku piekarza może doprowadzić do tragedii. Tak samo „wślizg” w nogach nieodpowiedniego piłkarza także może doprowadzić do tragedii. Do takie doszło niedawno podczas meczu sparingowego dwóch wielkopolskich drużyn na boisku ze sztuczną trawą w Poznaniu. Brutalne wejście wślizgiem od tyłu zakończyło się bardzo poważnym złamaniem nogi u jednego z uczestników niniejszego sparingu. Zagranie karygodne, wynikające z niewiedzy, głupoty, być może młodości i braku doświadczenia. Zawodnik atakujący przeciwnika od tyłu wślizgiem, nawet jeżeli jego celem jest odbiór piłki musi liczyć się z tym, że skuteczność tego zagrania oscyluje w granicach kilku punktów procentowych, a dodatkowo obarczone jest ogromnym ryzykiem skrzywdzenia przeciwnika i tutaj nie może być taryfy ulgowej. Wniosek drużyny, skąd pochodzi zawodnik poszkodowany o zawieszenie przeciwnika, który do tragedii doprowadził jak najbardziej popieram i z całym sercem, życzę poszkodowanemu jak najszybszego powrotu do zdrowia i mam nadzieję, że powrotu na boisko. Nie ma przyzwolenia na takie zagrania nawet u mnie – osoby, posługującej się wślizgiem bardzo często.
Winowajca poniósł srogą karę swojego czynu. Sprawa mocno rozdmuchana medialnie. Polała się fala hejtu. Niestety obecne media, zarówno te tradycyjne jak i internetowe działają bardzo boleśnie i winowajca na pewno to odczuł. Specjalnie nie używam tutaj nazw klubów ani personaliów zainteresowanych osób bo nie ma sensu się dalej pastwić (chociaż i tak wszyscy czytający ten tekst na pewno wiedzą o kogo dokładnie chodzi). Zawieszenie przez WZPN moim zdaniem nie podlega żadnej dyskusji. Młody chłopak, traktujący wślizg właśnie jako fajne „jeżdżenie na dupie” i „okazję do wjebania się przeciwnikowi” (przynajmniej tak wnioskuję po opublikowanym zdjęciu i opisów pod nim z profilu winnego na FB) mam nadzieję, że przez tą sytuację wyciągnie wnioski i „nabierze doświadczenia” pozwalającego mu z pokorą stosować element gry wślizgiem w rozgrywkach piłkarskich w przyszłości.
Etymologia nazwy „Całe życie na wślizgu”
To już ostatni podrozdział tego wpisu, ale myślę, że warty wyjaśnienia. Blog, który piszę okrasiłem nazwą „Całe życie na wślizgu”. Jak przeczytaliście powyżej lub mnie znacie z pojedynków boiskowych to wiecie, że naprawdę „dużo” tego elementu gry było w moim życiu piłkarskim (i nadal jest). Sama nazwa, jak i ten blog nie jest tylko o tym co robiłem i robię na boisku ale także o tym co robię w życiu codziennym – prywatnym, zawodowym. „Całe życie na wślizgu” odnosi się także do tych obszarów mojego życia. Nabieram w nich doświadczenia, walczę o różne aspekty, za wszystko co się zabieram chcę robić na 100% i staram się to na 100% robić. Skutecznego wślizgu uczyłem się przez 22 lata i nadal uczę. „Skutecznego” życia, uczymy się przez całe życie, więc moja nauka życia także trwa nadal. Myślę, że piłka odcisnęła na moim życiu tak wiele, że nie sposób patrzeć na nie przez inny pryzmat – stąd „Całe życie na wślizgu” to po prostu moje życie! Życie Rataya!