
Jeden z najlepszych napastników w historii polskiej piłki nożnej. Czterokrotny Mistrz Polski (dwa razy z Lechem Poznań i dwa razy z Legią Warszawa). Dwukrotnie podnosił Puchar Polski, a także dwukrotnie zdobywał Superpuchar Polski. Także dwukrotnie zdobył tytuł króla strzelców Polskiej Ekstraklasy. Przez całą swoją karierę w najwyższej klasie rozgrywkowej zdobył łącznie 122 bramki. Dzięki temu wyczynowi Jerzy Podbrożny zajmuje obecnie 13 pozycję w rankingu 100 najbardziej bramkostrzelnych zawodników w Polsce (wyprzedza m.in. takie nazwiska jak Maciej Żurawski, Piotr Reiss, Grzegorz Lato czy Andrzej Szarmach). Grając w Polsce oprócz Lecha Poznań i Legii Warszawa reprezentował także barwy takich klubów jak: Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin, Amica Wronki, Wisła Płock czy Widzew Łódź.
Grał także poza granicami naszego kraju – w Hiszpanii i w Stanach Zjednoczonych. Właśnie w USA udało mu się także zdobyć mistrzostwo oraz puchar kraju z drużyną Chicago Fire. W Stanach, w ciągu dwóch sezonów rozegrał 55 spotkań strzelając łącznie 10 bramek.
Niestety w kadrze Polski rozegrał jedynie 6 spotkań nie zdobywając przy tym żadnej bramki.
W środowisku piłkarskim znany jako „Guma” lub „Gumiś”. Pierwsza ksywka pochodzi jeszcze z rodzinnego Przemyśla, gdzie Jerzy Podbrożny stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. Drugą zyskał grając w Lechu Poznań.
Dla mnie Jerzy Podbrożny to Pan Jurek, bo tak wypadało mi mówić do Jerzego Podbrożnego, kiedy go poznałem. Miało to miejsce w sezonie 2005/2006 w barwach Victorii Września. Do gry w zielono-białych, wrzesińskich barwach namówił go jego przyjaciel, a nasz ówczesny trener – Jacek Przybylski. Jerzy Podbrożny powrócił zatem do gry po oficjalnym zakończeniu kariery piłkarskiej, którą ogłosił po sezonie 2003/2004 będą zawodnikiem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Popularny „Guma” miał nam pomóc w walce o ligowe punkty w meczach domowych na własnym stadionie (taka była umowa z Zarządem). Przyjeżdżał na nasze mecze bezpośrednio z Warszawy, gdzie wówczas mieszkał.

Pamiętam pierwszy mecz, na którym Jerzy Podbrożny pojawił się we Wrześni. Siedzieliśmy w szatni i każdy z nas wiedział już kto zawita tego dnia. Wszedł wówczas dobrze ubrany facet w okularach, z raczej poważną miną. Przywitał się ze wszystkimi, zapytał się gdzie jest wolne miejsce, położył tam torbę i w ciszy przebrał się do zawodów. Tak właśnie odebrałem Pana Jurka (miałem wtedy dziewiętnaście lat, więc pojawienie się w szatni doświadczonego, dużo starszego ode mnie Pana Piłkarza, sprawiało, że nie wypadło mówić inaczej niż per Pan). Jako cichego, bardzo kulturalnego i powściągliwego człowieka. Nawet kiedy się uśmiechał to ten uśmiech był właśnie taki powściągliwy. Widoczny ale bardzo delikatny.
Na boisku było już nieco inaczej. Po pierwsze Jerzy Podbrożny sam poprosił, żeby wołać do niego po imieniu lub ksywie (chociaż nie ukrywam, że miałem z tym problem ;)) gdyż miało to ułatwiać komunikację. Po drugie pojawił się w klubie, żeby swoim doświadczeniem wspomóc poczynania boiskowe. Dużo podpowiadał, sterował, dyrygował – widać, że grając nawet na poziomie IV ligi żył tym i zależało mu na dobrze wykonanej pracy. Czterdziestoletni wówczas „Guma” może już nie biegał po boisku maratońskich dystansów (ale też od tego byli inni, zawodnicy np. ja – troszkę w myśl zasady, że „starzy są od grania, a młodzi od zapierdalania”), ale kontrolę nad piłką i przestrzenią miał na niesamowitym poziomie. Przyjęcia piłki gubiące przeciwnika, podania prostopadłe otwierające drogę do bramki, przekątne w punkt. Dla mnie „Guma” mógł stać w przysłowiowym kole i „rządzić i dzielić” piłkami – to i tak powodowało znaczącą różnicę w grze.
Odnośnie „gry na nos” w wykonaniu Jurka Podbrożnego. To muszę się pochwalić, że po jednym z jego perfekcyjnych podań diagonalnych udało się i mi strzelić bramkę. Rozgrywaliśmy mecz z Olimpią Koło. Po jednym z przechwytów w strefie obronnej, piłka trafiła na środku boiska do „Gumy”. Ja zabierając się za akcją znalazłem się kilka metrów przed polem karnym przeciwników. Kątem oka widziałem, że „Guma” podnosi głowę i szykuje się do dłuższego podania. Krzyknąłem do Jarka Jabłońskiego – „zmiana krzyżowa” i z bliższego słupka pobiegłem na dalszy. W momencie zmiany krzyżowej Jerzy Podbrożny już brał zamach i wymierzonym, długim podaniem za obrońców sprawił, że po przyjęciu przeze mnie piłki (a to wyszło mi nadzwyczaj dobrze :P) stałem praktycznie sam na sam z bramkarzem. Uderzyłem lewą nogą po długim rogu bramkarza i wyprowadziłem zespół na 2:0. Bramki w tym meczu strzelali jeszcze Marek Borowiak (na 1:0) i Kuba Kaczmarek (na 3:0).

Jerzy Podbrożny przez to, że grał tylko i wyłącznie w meczach domowych (ale z tego co pamiętam to też nie wszystkich) to rozegrał z nami zaledwie kilka zawodów. Udało mu się także wpisać na listę strzelców. Było to w meczu z Białym Orłem Koźmin (wydaje mi się, że był to w ogóle debiut Jurka w barwach Victorii). Wyprowadził on wtedy nasz zespół na prowadzenie, a mecz ostatecznie wygraliśmy 2-1. Drugą bramkę zdobył wówczas młodzieżowiec – Marcin Kwarta.

Z Jerzym Podbrożnym wiąże się jeszcze jedna mała wzmianka dotycząca mojej osoby. W sezonie 2005/06 „Guma” rozegrał z nami jedynie rundę jesienną. Po tym okresie został drugim trenerem w Śląsku Wrocław u boku czeskiego Trenera Lubosa Kubika. W trakcie sezonu kilkukrotnie rozmawiałem z Trenerem Przybylskim o swojej przyszłości piłkarskiej i przewijał się wówczas temat „testów i pokazania się w Śląsku Wrocław u Trenera Podbrożnego”. Niestety na rozmowach i planach się skończyło, bo zanim zdążyliśmy podejść do jakiś konkretów w tym temacie, dwójka trenerska Kubik/Podbrożny po serii słabszych wyników Śląska w lidze zrezygnowała z pracy we Wrocławiu.
Bardzo się cieszę, że miałem okazję poznać Jerzego Podbrożnego i chociaż te kilka razy wybiec z nim na boisko. Boiskowy spokój i opanowanie, do tego ułożenie techniczne bardzo mi imponowały. Zawsze byłem zdania, że zespół seniorski powinien być mieszanką doświadczenia i młodości – właśnie po to, żeby młodsi zawodnicy te wszystkie aspekty piłkarskie wynikające z doświadczenia chłonęli. Ja miałem taką okazję i życzę tego każdemu młodemu zawodnikowi.
Źródło zdjęcia topowego: chicagofirefc.com